Menu

Ks. Jacek Stryczek

Ksiądz Jacek WIOSNA Stryczek - duszpasterz akademicki, duszpasterz ludzi biznesu. Pomysłodawca, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia WIOSNA. Znany z nowatorskich pomysłów ewangelizacyjnych, PR-owiec, promotor CSR. Ks. Jacek Stryczek od lat wychowuje i uczy mądrze pomagać innym kolejne pokolenia młodych duchem ludzi. Przez wiele lat był duszpasterzem akademickim w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Następnie prowadził duszpasterstwo dla studentów medycyny z Collegium Medicum. Od 2007 roku - Duszpasterz Ludzi Biznesu. Obecnie jego wychowankowie kształtują swoją duchowość i rozwijają się pod jego opieką we Wspólnocie Indywidualności Otwartych.

felietony

Zostańcie milionerami!

lukasz_pe
Jeśli ktoś staje się milionerem, to oznacza, że odniósł sukces. Innymi słowy, nie poprzestał na myśleniu, że jest fajny, ale wziął się za siebie, postawił sobie cele i je zrealizował. Już samo to, jest niesłychanie pozytywne. Głupią rzeczą ...jest pozostawać w „potencjale” i myśleć, że może coś można by zrobić. Jeszcze głupsze są pretensje, że inni tego dla nas nie zrobili. Sprawdzenie siebie w działaniu, idee zamienione w sukces – to tworzy i kształtuje człowieka. Lepiej więc się spełnić, niż gnuśnieć.
 
Cały artykuł Ks. Jacka dostępny tutaj:
 

Wielki Papież

lukasz_pe
Wielki Papież. Dla wielu Polaków jest wielki. A mnie wciąż interesuje, jak to się stało. Fajnie jest podziwiać wielkość bohatera narodowego, ale może warto też go naśladować. W drodze do wielkości.

Razem z moimi studentami zrobiliśmy studium dzieciństwa i dojrzewania Karola Wojtyły. Pod wieloma względami był niezwykły. Na przykład codziennie odrabiał lekcje. I to – jak opowiadał jego przyjaciel –... codziennie każdy przedmiot. Gdy uczyli się razem, czasami namawiał Karola, by z czegoś zrezygnował. Ale on na to się nie godził. Co więcej, po zakończeniu nauki z kolejnego przedmiotu Karol na chwilę znikał w drugim pokoju. Pewnego razu drzwi były uchylone i mój przyjaciel mógł zobaczyć małego Karola na kolanach. Po prostu, po kolejnym etapie odrobionych lekcji, przez chwilę się modlił.

Cała ta historia jest dość prosta. Do niej należy dodać to, że Karol uwielbiał sport, miał życie towarzyskie, artystyczne, był społecznikiem. I porównując go do siebie, wciąż myślę, że dobrze wykorzystywał czas. Dzień po dniu, dzień po dniu. I tych dni zrobiło się tak dużo.

Bo też Jan Paweł II nie jest bohaterem jednej armatniej salwy, lecz niezwykłym człowiekiem, który był gotów wziąć na swoje barki historię wielu ludzi, historię Europy, a nawet świata.

Życie składa się z dobrze wykorzystanych dni, począwszy od dzieciństwa. Suma dni daje wiek. A u niego jakby dni zaczęły się mnożyć, a nawet potęgować. Dzień po dniu. Dzień po dniu. O tyle sam utożsamiam się z Papieżem, że czuję w sobie siłę poszczególnych dni.

Akurat mnie nie przychodzi to łatwo. Ale każdego dnia mam aż cały dzień do wykorzystania.
 
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek


Pani z rybnego

lukasz_pe

Znajomy stolarz mówi mi, że w tym, co piszę, jest najwyżej połowa prawdy. A co z drugą połową? Z jego perspektywy, nie ma problemu z pracą, ani tym bardziej z ochotą do pracy. Problem jest z płaceniem za pracę. Tak, jak w przypadku pani z rybnego, która zamówiła u niego drzwi z drewna do swojej restauracji.

Do tej pory współpraca przebiegała dobrze; stolarz wykonywał zamówienia, a ona płaciła. Tym razem nagle zadzwoniła: drzwi mają być zrobione na piątek albo nie chcę ich wcale. Tyle tylko, że tego nie robi się w jeden dzień. Więc stolarz został z wykonanymi na wpół drzwiami, a w nich jest i jego praca, i materiały, które musiał zakupić. Zamówienie było na wymiar, więc nie za bardzo można coś z tymi drzwiami zrobić.

Opowiada też historię znajomego, który wykonał duże zlecenie na wyposażenie willi w meble. Gdy już większość zamontował, właściciel domu stwierdził, że nie ma pieniędzy. A gdy stolarz chciał zdemontować meble i je zabrać, zamawiający wezwał policję, która stwierdziła, że meble są w domu, więc już nie stanowią własności stolarza, a gospodarza. I że może iść do sądu.

Rozumiem, że to jest ta smutna, druga połowa prawdy. Trudno się pogodzić z tym, że są ludzie, którzy żerują na innych. Mnie również. Nie do końca rozumiem, jak te osoby radzą sobie ze swoim sumieniem. I w głębi serca uważam, że sobie nie radzą.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1300439-pani-z-rybnego.html

Wzrosty

lukasz_pe

Jak wiadomo, biznesem rządzą wzrosty. A dokładnie, oczekiwania wzrostów. Kiedyś jedna z moich znajomych dokonała cudu i sprzedała przed świętami nieprawdopodobne ilości jednego produktu.

Wzrost sprzedaży był gigantyczny. Oczekiwała więc na premię i pochwałę. Firma jednak oceniała ją krytycznie. To znaczy, krytyczni byli dla niej polscy zwierzchnicy, bo firma jest globalna.

Po kilku miesiącach ostatecznie została zwolniona z pracy. Długo nie mogła zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło.

A sprawa jest prosta. Znajoma miała szczęście i osiągnęła sukces, który będzie trudno powtórzyć, choćby dlatego, że konkurencja zrobi za rok to samo. Na dodatek, szefowie globalnej firmy nie mają czasu analizować konkretnego przypadku, a jedynie na następny rok zaplanują kolejne wzrosty. Czyli polski oddział musi w następnym roku powtórzyć jej sukces i jeszcze coś do tego dodać. Od tego zależą stanowiska i premie.

Wzrosty w czasie prosperity są czymś naturalnym. Jednak jest kryzys i rynek się kurczy. Szansa na to, że uda się więcej zarobić, jest więc niewielka.

Zarządy przyzwyczaiły się jednak do tego, że planuje się wzrosty. Zresztą, jak by to wyglądało, gdyby szefowie świadomie planowali spadki. Ta sytuacja dotknęła teraz bardzo wiele osób w biznesie. Rynek stoi, czyli nie zwiększa się zapotrzebowanie na towary, a sprzedać trzeba więcej.

Właśnie pod koniec roku wielu managerów robi sobie rachunek sumienia ze swojej pogoni za wzrostami. Ale nie z tego roku, lecz z poprzedniego. Gdyby rok wcześniej nie osiągnęli tak wiele, teraz nie mieliby takich problemów.

Cóż. Wydaje się to wszystko absurdalne, ale właśnie tak to działa.

ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1299906-wzrosty.html

Życzenia i przyszłość

lukasz_pe

Zdrowia - bo to najważniejsze. To są jak najbardziej powszechne życzenia.

Oczywiście, zdrowie jest ważne. Gdybym jednak miał jeszcze raz zastanowić się, co jest najważniejsze w życzeniowym spojrzeniu na przyszłość? Zacznę od tego, że można być zdrowym i nieszczęśliwym. Można w zdrowiu przeżywać bezsens swojego życia, lub robić bezsensowne rzeczy, które ranią innych.

Poza tym i tak się starzejemy i życzenie zdrowia jakby chciało zatrzymać czas. Żeby nie było gorzej. Osobiście wolę traktować płynący czas jako szansę, a nie zagrożenie. Dlatego fajnie jest prowadzić zdrowy tryb życia.

W takim życzeniu na pierwszy plan wysuwa się to, co zależy ode mnie, a nie tylko od losu. Nie tylko "mam” zdrowie, ale żyję zdrowo, jakbym przeniósł swoją egzystencję na inny poziom. Jeszcze wyżej cenię sobie rozwój. Właśnie to, że się rozwijam sprawia, że czas, który minął, nie jest stracony, ale dobrze zainwestowany. Każdy mijający rok staje się wtedy wykorzystaną szansą.

Rozwój ma to do siebie, że nawet jeśli wszystko stracę, wciąż mam siebie sprawnego i najczęściej sprawniejszego od innych. To pozwala z nadzieją popatrzeć w przyszłość i optymistycznie powiedzieć: poradzę sobie.

To jest chyba dla mnie najważniejsza zmiana w życzeniach. Akcent przenosi się od życzenia przychylnego losu, na dobre wykorzystanie czasu. Dlatego uwielbiam ludziom życzyć miłości. Bo prawdziwa miłość ma w sobie ogromną siłę, dzięki której to, co do tej pory było niemożliwe, staje się łatwe.

Miłość ma moc zmieniania ludzi, popycha do rozwoju, sięgania po niemożliwe. To niech taki będzie nadchodzący rok.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1299351-zyczenia-i-przyszlosc.html 

© Ks. Jacek Stryczek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci