| < Kwiecień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
piątek, 18 kwietnia 2014
Zwycięstwa i porażki

Nie wiem, jak innym, ale mnie nic nie przychodzi łatwo. Zwykle próbuję coś robić. I próbuję. I próbuję. 99 prób - to nie jest dla mnie dużo. I ten setny raz mi wychodzi.

Myślę, że różnię się od ludzi na dwa sposoby. Różnię się od tych, którym przychodzi łatwo. A znam takich ludzi sporo. I od tych, którzy próbują tylko raz, może dwa. A potem się zniechęcają.

Nie wiem, dlaczego tak mam. Jednak ta strategia mi się po prostu opłaca. Przede wszystkim dlatego, że choć wygrywam tylko czasami, to jednak udaje mi się. Ale też, o paradoksie, nie tylko wiem, co należy zrobić, aby wygrać, ale też wiem już, czego nie należy robić. To pozwala mi uniknąć wielu błędów w przyszłości.

I to jest różnica w stosunku do tych, którym łatwo… Są niejako skazani na swój sukces i nie mają pojęcia, gdzie czai się porażka. Widziałem już wielokrotnie, jak mogą czuć się zagubieni ludzie łatwego sukcesu.

Piszę ten tekst na Wielki Piątek. I tu pojawiają się odwieczne rozważania: czy jesteśmy religią porażki? A może sukcesu? Dla mnie to jest tak bardzo, bardzo oczywiste. Chrześcijaństwo jest religią, w której nawet porażka zamieniana jest w sukces. Po prostu czasami trzeba przegrać, by ostatecznie wygrać. Jezus mówi: "Jeśli ktoś cię uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi". Bo jeśli nie można inaczej pomóc temu człowiekowi, czasami trzeba się "podłożyć".

Drugi policzek nie jest aktem cierpiętnictwa, ale dawania wyjątkowej szansy człowiekowi, który zacietrzewił się w złu, ale może się obudzić. Więc, myśląc o chrześcijaństwie, należy zestawić ze sobą krzyż i niesamowity rozwój tegoż chrześcijaństwa, które jest wciąż pierwszą i najliczniejszą religią świata.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3406845,zwyciestwa-i-porazki,id,t.html

11:22, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Kraków podzielony

Kraków jest dzisiaj podzielony. Składa się ze Starego Krakowa, Nowych Sukcesorów oraz Reszty.

Stary Kraków, to chociażby zasada, która organizowała do niedawana nasze miasto: wszystko, co ważne, odbywało się w obrębie Plant. Innymi słowy, wszyscy się znali; wszyscy, którzy powinni się znać – tak należy to zdanie dokończyć. W tym był i urok, ale też koteria. W każdym razie Stary Kraków to jednak wciąż potężna siła ludzi, tradycji i kultury.

Przez długi czas wydawało się, że to się w naszym mieście nie może zmienić. Aż do momentu, gdy w Krakowie pojawił się biznes, szczególnie ten z zagranicy. Ci ludzie nie wiedzieli, że trzeba zaistnieć w „obrębie Plant”. Od wtedy zaczęła się rozwijać równoległa społeczność.

To są ludzie, którzy mają pieniądze, podróżują po świecie, znają go i wiedzą, że nie musi być tak, jak jest. Planty przestały być jedyną szansą na zaistnienie.

Zresztą, aspirujących ludzi w stolicy Małopolski jest bardzo dużo. Cały czas postrzegam Kraków jako miejsce, do którego ściągają ludzie, którzy chcą czegoś więcej. Rzesza Sukcesorów rośnie. Samo to słowo rozumiem na dwa sposoby. To są ludzie sukcesu. Ale również partycypują w tradycji. Wiedzę, że jakoś to się w Krakowie genialnie łączy. A nawet przenika.

I jeszcze jest ten trzeci Kraków. Powiedzmy sobie jasno: jednak jesteśmy miastem robotniczym. Co rusz ktoś opowiada o młodych ludziach z Nowej Huty, którzy w „Krakowie” byli może raz w życiu. Krakowskie osiedla często są pozbawione kultury. Nie mają za wiele aspiracji. Chodzenie po kolędzie pokazało mi zupełnie inną prawdę o specyfice naszego miasta.

I tutaj jest i lepiej, i gorzej. Części osób z tych rodzin udziela się atmosfera aspiracyjna. Ale duża część wciąż ma mentalność „marginesu”.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3398895,krakow-podzielony,id,t.html

00:12, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 kwietnia 2014
Przestrzeń Podwyższonego Sensu. Tydzień 5 - Polak katolik

Posłuchaj kazania ks. Jacka

22:58, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
Zwalniają

Słyszeliście!? Podobno u nas zwalniają” – zakrzyknął jeden z szeregowych pracowników zatrudnionych na Dworcu Głównym w Krakowie. Właśnie mijałem mocno dyskutującą grupkę ludzi, biegnąc na poranny pociąg.

„Ale chyba ona (!) wie, kto dobrze pracuje…”. Właśnie to zdanie zainspirowało mnie do napisania tego tekstu. Bo sam się teraz zastanawiam, czy „ona” wie. Czy będzie sprawiedliwa. Rozumiem, że dla każdego z tych ludzi praca jest ważna. Chcą pracować, skoro boją się zwolnienia.

Zapewne każdy przyjmuje specyficzną strategię przetrwania. Jedni wybierają drogę minimum zaangażowania, grają pozorami i biorą pod uwagę, że praca nie jest aż tak ważna, żeby się mocno w nią angażować.

Inni zaś ze wszystkich sił starają się i liczą na to, że zostaną wreszcie docenieni. Nie zawsze przy tym zajmują się prezentacją swojego potencjału, bo w tym czasie po prostu pracują. Inni zaś głównie poświęcają czas na wkupienie się w łaski przełożonych.

Zapewne istnieją również strategie mieszane lub jeszcze zupełnie inne. Która w tym przypadku okaże się skuteczna? O czym „ona” wie, czym będzie się kierowała, rekomendując listę do zwolnienia? Czy tym, kogo lubi; a może tym, że chce mieć święty spokój i stawia na to, żeby wszystko było dobrze zrobione; a może sama korporacyjnie kryje swój brak zaangażowania i wybierze podobnych sobie.

Wiadomo: nie można z góry przewidzieć, która strategią jest lepsza. Każdy jest inny, a również sytuacje zmieniają ludzi. Na pewno strategie należy mieć. Nie wystarczy jedynie pracować. Zawsze też trzeba brać pod uwagę utratę pracy, szukać kontaktów i nowych możliwości. I z jeszcze wyższego poziomu: należy się rozwijać, podejmować wyzwania, dokształcać. Bo to jedyna strategia, która daje nadzieje, że zawsze można wylądować na „cztery łapy”.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3390467,zwalniaja,id,t.html

22:56, mr.przemek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 31 marca 2014
Przestrzeń Podwyższonego Sensu. Tydzień 4 - Kościelne stereotypy

Posłuchaj kazania ks. Jacka

01:21, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 marca 2014
Milionerzy

Mam wizję: Kraków miastem milionerów. Takim, jak Nowy Sącz, tylko w większym zagęszczeniu. Oczywiście, pisząc Kraków, myślę Małopolska.

Nie trafiłem w Polsce na tak niezwykłe środowisko, jak to nasze, krakowskie. To nawet nie chodzi o to, że to jest miejsce, gdzie się robi karierę. To bardziej ludzie: indywidualności, z nawykiem do rozmyślań duchowych, ciekawi innych i świata, z aspiracjami intelektualnymi i artystycznymi. Mamy potencjał.

Ale moje marzenie wynika także z pewnej pasji, która jest we mnie. Bo dlaczego nie… Minęła już epoka, w której bogaty był podejrzany, bo prawdopodobnie, jeśli on ma więcej, to ja mam mniej. Dzisiaj bycie milionerem może być zaraźliwe. Jeśli jemu się udało, może i mnie się uda. Mogę podpatrzyć, jak on to zrobił.

Na przykład można podpatrywać Rafała Brzoskę, który już konkuruje na rynku globalnym z największymi tego świata.

Poza tym pieniądz robi pieniądz. Człowiek sukcesu inwestuje i wydaje pieniądze. Dobrze być w pobliżu. A jeśli otwarci na siebie milionerzy zaczną ze sobą współpracować, to ich kapitał będzie się mnożył. Jak w Krzemowej Dolinie.

Chciałbym, aby jak najwięcej osób zostało milionerami. Ostatnio, na niedzielnej mszy zapytałem ludzi: kto z was chce zostać milionerem? Na 400 osób, pewnie z 300 podniosło rękę do góry. Jest dobrze!

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3381653,milionerzy,id,t.html

13:54, mr.przemek
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 marca 2014
Przestrzeń Podwyższonego Sensu. Tydzień 3 - Katolik musi, katolik nie może

Posłuchaj kazania ks. Jacka

23:11, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 marca 2014
Strategia

Na wiosnę przygotowujemy zwykle strategię WIOSNY, czyli organizacji, którą zarządzam.

W ramach prac przygotowawczych natrafiłem na zupełnie fundamentalne stwierdzenie odnośnie planowania: Struktura powinna podążać za strategią (cytuję za Fredmundem Malikiem).

To stwierdzenie oznacza mniej więcej: najpierw zaplanuj cel, a dopiero potem zastanawiaj się, jak go osiągnąć. Zwykle ludzie robią odwrotnie. Zaczynają od tego, co robili do tej pory i mają nadzieję, że kiedyś dojdą do celu.

W praktyce jednak to zupełnie nie działa. Tak, jak na każdy szczyt wchodzi się innym szlakiem, tak różne cele osiąga się na różne sposoby. Nawet taka głupia rzecz, jak zaplanowanie wzrostu przychodów. Niektórym wydaje się, że żeby mieć więcej, trzeba więcej pracować.

Wyobraźmy sobie sprzątaczkę, która jeszcze więcej pracuje, by sobie dorobić. Zapewne zarabia mało, więc więcej pracy oznacza niewielki wzrost wynagrodzenia. Żeby zarabiać naprawdę więcej, trzeba znaleźć inną, lepiej płatną pracę. Ale żeby tak się stało, trzeba wpaść na pomysł, co to za praca; trzeba się przekwalifikować.

Wreszcie trzeba zainwestować czas i na początku pracować być może za darmo. Struktura podąża za strategią. To zawsze oznacza zmianę. Tak, jak my musimy się zmienić, by osiągnąć inne cele, tak samo musi się zmienić organizacja, by osiągać nowe cele. A zmiana zaczyna się od rozważań nad celem i szukaniem ścieżek dojścia.

Proszę sobie wyobrazić, jaka zmiana musiała nastąpić w SZLACHETNEJ PACZCE, jeśli na początku sam pomagałem w ten sposób, potem z kilkorgiem przyjaciół, a teraz jest w to zaangażowanych ponad 600 tys. osób. A chcemy, by Paczka była we wszystkich miastach w Polsce powyżej 10 tys. mieszkańców. Jak to zrobić?

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3373055,strategia,id,t.html

08:37, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 marca 2014
Przestrzeń Podwyższonego Sensu. Tydzień 2 - Zmaganie się ze stereotypem

Posłuchaj kazania ks. Jacka

23:23, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
Praca po góralsku

Kiedyś rozmawiałem z busiarzem, który wiózł nas z Bukowiny do Zakopanego.

I ten się zwierza: – Myśli ksiądz, że skończę tę robotę i mam wolne? Jeszcze nie wejdę do domu, a mama już krzyczy, że do siana trzeba… 

Tak. Na Podhalu była bieda, ale na biedę odpowiadano pracą, a nie narzekaniem. Kto zresztą miałby się nad tymi ludźmi wtedy litować. Wygląda na to, że sporo z tej mentalności walki o przetrwanie pozostało. Pracowitość, hardość, ale i zawziętość. W końcu to walka o przetrwanie.

Mnie się to podoba. Praca jako element walki o przetrwanie. Praca jako pomysł na życie. Niedawno jeden z młodych ludzi na moim Facebooku stwierdził: co z tą pracą?

Nie będę na nią poświęcał swojego życia. Parę godzin w pracy, a potem życie! Między tymi filozofiami pracy jest przepaść.

To mój bardzo skrajny pogląd, ale uważam, że siano jest ważne. Nawet, jeśli już nie jest tak bardzo potrzebne. Z jednego prostego powodu: praca uszlachetnia. Należy pracować. Żeby stawać się kimś, potrzebujemy podejmować wyzwania, pokonywać swoje słabości.

Nie dziwię się, że na Podhalu rozwija się wiele biznesów. Tam ludziom wciąż chce się pracować. Domyślam się, że pracują od dziecka. Że rodzicom nawet nie przyszło do głowy, żeby ich dzieci nie pracowały razem z nimi. Tak było od pokoleń i po co to zmieniać. Taka tradycja. W tym przypadku bardzo, bardzo dobra.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3364973,praca-po-goralsku,id,t.html

17:14, mr.przemek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45