Menu

Ks. Jacek Stryczek

Ksiądz Jacek WIOSNA Stryczek - duszpasterz akademicki, duszpasterz ludzi biznesu. Pomysłodawca, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia WIOSNA. Znany z nowatorskich pomysłów ewangelizacyjnych, PR-owiec, promotor CSR. Ks. Jacek Stryczek od lat wychowuje i uczy mądrze pomagać innym kolejne pokolenia młodych duchem ludzi. Przez wiele lat był duszpasterzem akademickim w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Następnie prowadził duszpasterstwo dla studentów medycyny z Collegium Medicum. Od 2007 roku - Duszpasterz Ludzi Biznesu. Obecnie jego wychowankowie kształtują swoją duchowość i rozwijają się pod jego opieką we Wspólnocie Indywidualności Otwartych.

Dorobek

mr.przemek

Punktem wyjścia dla Szlachetnej Paczki był rok 2001. Trudny rok. Druga połowa lat dziewięćdziesiątych to pogłębiające się rozwarstwienie społeczne. Nagle zubożało wielu Polaków. A druga część się dorobiła.

Było więc 12 proc. rodaków żyjących w skrajnym ubóstwie (problemy z jedzeniem, środkami czystości i mieszkaniem). I już przynajmniej 12 proc. tych, którzy się dorobili, byli majętni.

Pomysł polegał na tym, żeby połączyć te 12 proc. biednych i bogatych. Chodziło mi wtedy o to, aby zamożni podzielili się tym, co im zbywa. Dla większości biednych to by wystarczyło. Projekt nazywał się wtedy: „Twarzą w twarz”. Pomysł był może dobry, ale problemy większe.

Okazało się, że większość, żeby nie powiedzieć - prawie wszyscy - razem z zamożnością weszli w fazę dorobkiewiczostwa. Przecież dla wielu tych ludzi to były pierwsze większe pieniądze w ich życiu. Syndrom podstawowy to myślenie: te pieniądze są moje. Drugi: dbam o siebie i o swoich. Trzeci: pogardzam tymi, którym się nie udało.

To wszystko było wtedy dla mnie wielkim zaskoczeniem. Odmowa pomocy nie wynikała przecież z tego, że mieliby mniej. Niechęć do pomagania miała charakter organiczny: czemu mam się zajmować innymi?! I ta pogarda - ponieważ reprezentowałem biednych, to i ja często jej doświadczałem.

Na szczęście tak było 15 lat temu. Teraz trochę się zmieniło. Albo powiedziałbym - część Polaków się zmieniła. I dzisiaj swój dorobek zmieniają również w dobroczynność. Na szczęście. Źle mi się żyło w kraju dorobkiewiczów.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/dorobek,10686606/

SuperW

mr.przemek

Od lat nazywamy wolontariuszy Szlachetnej Paczki SuperW. Z jednego prostego powodu: wolontariusze przez duże „W” robią to, na co nie stać większości ludzi.

Łatwizną jest dać parę groszy żebrakowi, wzruszyć się na losem biedaka, ale wejść w jego życie, odwiedzić go, zapytać, w czym można mu pomoc… To już zupełnie co innego. Większość ma w sobie nieokreślony lęk przed braniem na siebie kłopotów innych. A SuperW właśnie tego się podejmują.

Innymi słowy, po wizycie u rodzin w potrzebie mają kłopoty ze snem. Zarówno wtedy, gdy dostrzegają wielość ich problemów, jak i wtedy, gdy decydują, aby rodziny nie włączać do projektu. Ale tym razem chcę napisać o czymś innym. Otóż od lat obserwujemy ogromne zapotrzebowanie na SuperW.

Nie tylko są proszeni, by realizować inne projekty społeczne. Bez problemu znajdują też pracę zarobkową. Jeśli zaś któryś z wolontariuszy awansuje na poziom lidera, lub koordynatora - często od razu dostaje pracę na poziomie manadżerskim. Ten wzrost kompetencji potrzebnych na rynku jest przez nas świadomie stymulowany. Nie tylko zależy nam na dobrej organizacji projektu, pomocy ubogim, ale i na rozwoju naszych wolontariuszy.

Dużo od nich wymagamy, ale jeszcze więcej im oferujemy. W Paczce pracujemy według zasady: każdy jest beneficjentem. Każdy wygrywa. Darczyńca, rodzina w potrzebie, wolontariusz. W zamyśle kierujemy się ideą, którą nazywamy harvardzką. Na Harvardzie najważniejsze nie jest to, ile wiedzy wkułeś, ale to, czy nauczyłeś się twórczo myśleć, a także to, czy poznałeś dobrze ludzi z przyszłej elity. Nasz absolwent wolontariatu, taką mam nadzieję, będzie zawsze dobrze przygotowany do samodzielnego życia.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/superw,10659975/

Banalizacja ziemniaków

mr.przemek

Jeden z moich znajomych umówił się na jedną z pierwszych randek. Dziewczyna zaprosiła go do siebie na obiad.

W ramach obietnicy usłyszał: „Zrobię dla Ciebie obiad. Będzie rosół i drugie: ziemniaki, kotlet, kapusta”. W domyśle: „Jak będę Twoją żoną, to będziesz miał zawsze obiad, a w nim rosół, ziemniaki, kotlet i kapustę. Tak miał Twój dziadek, Twój tata i tak będziesz miał Ty”.

Znajomy nie skorzystał i za żonę wziął kobietę nieprzewidywalną. Pragnął ciekawego życia, a nie rytuałów.

„Ja w niedziele muszę mieć rosół” - usłyszałem ostatnio.

„Dla mnie na obiad musi być mięso” - deklarował ktoś inny. Dla mnie taka postawa przekracza możliwości poznawcze. To znaczy wiem, że tak ludzie mają, ale tego nie rozumiem. Nie rozumiem, jak mógłbym coś robić i to by było wciąż to samo.

Jeśli chodzi o mój sposób odżywiania, to od lat jedynymi stałymi elementami są kefir i kawa. Ale i to zacząłem ostatnio zmieniać.

Ziemniaki w tytule pojawiły się dlatego, że właśnie przygotowywałem je na parze. I zacząłem filozofować: „Czemu ja to robię? Czy to nie jest banał? Ile każdego dnia poświęcam na to samo, czyli np. na jedzenie? Czy mi nie szkoda czasu?”.

Mnie się wydaje, że rytuały są formą spędzania czasu. Skoro już żyję, to trzeba czymś to życie wypełnić. Jest to życie do spędzenia, a nie po coś. Zawsze podziwiam ludzi, którzy nie mają za wiele do zrobienia. W sensie, że nie mają wyzwań, może jedynie obowiązki. Rytuały generalnie wprowadza się u małych dzieci.

Dzieci nie są w stanie wypracować własnych decyzji, więc rytuał im podpowiada: teraz trzeba jeść, teraz iść spać, teraz umyć zęby. Widziałem kiedyś rodzica, który tego nie rozumiał. Dziecko zgłodniało. Ale nie umiało sobie tego uświadomić, więc zaczęło marudzić i w końcu płakać. Ale to co jest dobre dla dzieci - czy musi być dobre dla dorosłych? Po co wciąż robić to samo?

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/banalizacja-ziemniakow,10581482/

Kościół po Dniach

mr.przemek

Wciąż wiele osób jest pod wrażeniem Światowych Dni Młodzieży. Ich wyróżnikiem była niezwykłość pielgrzymów. Wszyscy byli fajni. Pozytywnie nastawieni, życzliwi, zorganizowani. Potrafili krzyczeć i śpiewać, by potem zamilknąć i słuchać ze zrozumieniem.

Warto zdać sobie sprawę, że to jednak było coś innego niż pielgrzymi na wcześniejszych spotkaniach z kolejnymi papieżami. Na ŚDM przyjechali niemal wyłącznie ludzie zaangażowani. W jakimś sensie można powiedzieć - elita młodego katolicyzmu. Dla mnie było to czymś niezwykle ważnym. Zwykle bowiem mówi się o Kościele źle. Tak wypada mówić. A Kościół, który ja znam, to właśnie środowisko formujące młodych ludzi. Generalnie, w Kościele wciąż i na różne sposoby formuje się i kształtuje ludzi. Sam jestem formatorem i wychowawcą. Od 1995 roku służę jako duszpasterz akademicki.

W „moim Kościele” trwa nieustanna praca nad sobą, nad zdolnością do współpracy, nad ulepszaniem świata. Specjalnie piszę o „moim Kościele”. Mam wrażenie, że w jakimś sensie chce mi się go czasem odebrać. Obecnie wielu osobom tak łatwo przychodzi przecież mówienie o złu w Kościele, że kiedy wracam do „mojego Kościoła”, to sam nie wiem, gdzie jestem. Tak, jakbym wracał do czegoś, co w sumie nie istnieje. Bo jest dobre, a Kościół jest zły (!). Piszę o tym nie w trybie skargi, ale raczej odbudowania poczucia własnej wartości.

Jest tak źle, że zacząłem mówić kazania o narastającym antyklerykalizmie. O wielu sytuacjach, w których różne osoby pozwalały sobie wylewać na mnie złość tylko dlatego, że jestem księdzem, że kojarzę się z Kościołem. Kojarzyć się z Kościołem - to dobrze, czy źle? Dzisiaj raczej to jest coś złego. Nie chcę się jednak z tym pogodzić. Przecież wiem od środka, jak wielka i dobra praca jest wykonywana w Kościele.

Czy powinienem napisać, że Kościół jest też sam sobie winien? To byłaby naturalna konsekwencja przypisania Kościołowi zła. Dla mnie właściwą drogą jest odbudowa tożsamości. Od wielu lat myślę o tym, czym jest w rzeczywistości Kościół. Ja w sobie tę nową tożsamość już znalazłem. Teraz czas, abyśmy to zrobili razem.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/kosciol-po-dniach,10508372/

© Ks. Jacek Stryczek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci