piątek, 14 czerwca 2013
100 procent od zera
"100 procent od zera” – to strategia nieustannego żyłowania zysków. Zawyżanie wycen, niedotrzymywanie umów, niepłacenie pracownikom i partnerom. Zawsze i wszędzie mentalność zysku, a raczej wyzysku (bo to jest przecież strategia pozyskiwania pieniędzy nienależnych). Zgodnie z podpowiedzią jednego ze znajomych biznesmenów, ostatecznie prowadzi to do stagnacji. Jeśli ktoś nie płaci swoim podwykonawcom i partnerom, powstają zatory płatnicze. Jeżeli oszukuje na umowach, ludzie tracą zaufanie i wolą nie robić nic. Źle traktowani pracownicy przestają być lojalni. W efekcie nie tylko firma, ale i rynek zaczyna zamierać. Coraz trudniej jest wygrać kolejny kontrakt. Strach przed byciem oszukanym i wyzyskanym paraliżuje. "10 procent od miliona” – to prosta zasada: żeby zarabiać, pozwól też innym skorzystać. Spotkałem ostatnio kilka osób z biznesu, które tak postępują i muszę powiedzieć, że nie narzekają na brak pracy. Przemyślałem to: sam uwielbiam, gdy ktoś mi pomaga wygrać, odnieść sukces. Jeśli więc ktoś pomaga innym zarabiać, to nawet nikt nie zwróci uwagi, że on sam też zarabia. "Dzielenie się zyskiem” jest też drogą do zysku. Takie podejście na dłuższą metę i na większą skalę ma siłę budowania całej gospodarki. Przecież jeżeli wszyscy zarabiają, to wszyscy też mają pieniądze, żeby wydawać. Mniej zysku może oznaczać więcej zysku. A wszystko zaczyna się od strategii… Ks. Jacek WIOSNA Stryczek
środa, 12 czerwca 2013
piątek, 07 czerwca 2013
Podejście do pracy
To jeden z wielu przykładów przenoszenia prywatnych i osobistych doświadczeń do miejsca pracy. Wydaje mi się, że ma z tym problem coraz większa grupa młodych ludzi. Humory, obrażanie się, tendencja do szukania wrogów, wulgarność, lenistwo. Jakby ci ludzie chcieli powiedzieć: bierzcie mnie takim, jakim jestem. Odpowiem w imieniu wielu pracodawców: co to kogo obchodzi, że taki jesteś? Praca jest miejscem, w którym liczą się wyniki, realizacja celów, a nie ochronką dla ludzi o pochrzanionych emocjach. Wydaje mi się też, że wiem, skąd się biorą takie zachowania. Wygląda na to, że to pokłosie lat dorastania, w których młodzi ludzie dopasowywali świat do siebie i uciekali od odpowiedzialności. Teraz nie tylko rodziny, ale też szkoły nie radzą sobie z roszczeniowymi młodymi ludźmi. W wielu miejscach nie obowiązuje już kindersztuba. Młodzi ludzie, żyjąc przez wiele lat bez obciążeń, z nieustającym wewnętrznym pytaniem: czego mi się teraz chce? – nie są w stanie sobie nawet wyobrazić, że mogliby się do kogoś dopasować. Rosnące bezrobocie wśród absolwentów w tym niewątpliwie ma swoje źródło. Czasami przyglądałem się strategii młodych pracowników: najpierw zdobyć pracę. A potem, jak w domu, i jak w szkole: zgrywanie się, udawanie, uciekanie od wyzwań, chowanie się po kątach. Albo impreza, po której ktoś przychodzi do pracy niewyspany i zblazowany. Na studiach to, że ktoś śpi na wykładach albo jest nieprzygotowany do zajęć, może przejdzie. Ale w pracy? Kogo to obchodzi, że ktoś chce sobie poszaleć… Ks. Jacek WIOSNA Stryczek
wtorek, 04 czerwca 2013
Drug dealer
Na deszczowe, pochmurne i depresyjne dni szczególnie polecamy najnowsze kazanie Ks. Jacka:
piątek, 31 maja 2013
Kobiecy wyż
W wielu kobietach widać ogromną determinację do pracy, począwszy od wieku szkolnego. Może to jest mój subiektywny osąd, ale naprawdę coraz częściej słyszę takie opinie od wielu ludzi. Generalnie jestem zwolennikiem krzywej dzwonowej Gaussa. Innymi słowy, zawsze uważałem, że jest tyle samo fajnych kobiet, co mężczyzn. Według mnie ten trend się jednak odwrócił. Najważniejsze było odkrycie, czym różni się mieszkanie od domu. Kiedyś kobiety zostawały w domu. Ale dom oznaczał dzieci, dziadków, kury, gęsi, ogród, pole. Bardzo, bardzo dużo wyzwań. Mieszkanie nie ma tego wszystkiego. Ma kuchnię, sypialnie, pokój gościnny i żarówki, które się palą. To właśnie dlatego wiele kobiet, które zostawały z dziećmi w mieszkaniu, czuło się szalenie nieszczęśliwych. Taka izolacja na dodatek wzmaga lęki. Powrót do świata okazywał się czymś szalenie trudnym, a wręcz niemożliwym. To było też wielkie nieszczęście dla dzieci. Dom zwykle miał dla dzieci wiele twarzy, budowały w nim różne relacje. W mieszkaniu pozostawali tata, mama i rodzeństwo. A podwórko wydawało się czymś niebezpiecznym. W każdym razie okazało się, że żłobki i przedszkola nie są gorszą stroną życia, ale szansą na rozwój dziecka. Również kobiety odkryły, że mogą rozwijać swój potencjał, łącząc go z pasją budowania rodziny. Ja jestem pełen podziwu. Ks. Jacek WIOSNA Stryczek http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1275864-kobiecy-wyz.html
niedziela, 26 maja 2013
Faceci w kryzysie
Jakiś czas temu usłyszałem publicznie skargę: jest nas w pracy dziesięć kobiet. Trzy z nas mają mężów, którzy od kilku lat nie mogą znaleźć pracy. Tak. Dla mnie też jest to nie do pojęcia. Męską sprawą jest podejmowanie wyzwań. Chłopcy psują wszystko, co im wpadnie w ręce, by dowiedzieć się, jak to działa. Instynktownie pragną poznać i zrozumieć świat. Nieustannie też rywalizują, a często po prostu się biją. Chcą dowiedzieć się, kto jest silniejszy, kto lepszy. Jak więc zrozumieć faceta, który przez trzy lata sam wyklucza się z życia. Jak to musi niszczyć go wewnętrznie. Niedawno, na publicznym spotkaniu z dumą zabrał głos mężczyzna około 50-letni. Powiedział, że ma kilkoro dzieci, nie ma pracy od trzech lat. Duma wynikała z tego, że świat co prawda jest zły, ale on to już wie. Starłem się z nim i wprost powiedziałem, że to jest skandal. W mojej pracy wiele razy było mi ciężko. Z powodu kłopotów w Wiośnie nie spałem przez trzy lata. Ale nigdy nikt nie zabronił mi pracować. Gdyby trzeba było, nauczyłbym się kłaść płytki. Mogę sobie wyobrazić, że wykonuję najprostsze prace, ale nie wyobrażam sobie, że nie podejmuję wyzwań. Problem z facetami jest jeszcze większy, jeśli weźmiemy pod uwagę młodsze pokolenie. Kiedyś na rozmowie kwalifikacyjnej przepytywałem poleconego mi chłopaka. Na pytanie, co lubi i umie robić, odpowiedział: – Rozmawiać. A właśnie kończył studia i był wybrany spośród wielu innych. Więc powiem: akceptuję fakt, że tacy faceci istnieją, ale go nie rozumiem. Myślę, że razem z nimi na świecie pojawi się wiele nieszczęść. Ks. Jacek WIOSNA Stryczek
środa, 22 maja 2013
Znajomość Ewangelii daje przewagę konkurencyjną
Większość ludzi uważa, że z powodu tego, że wierzą są w gorszej sytuacji na wolnym rynku, bo inni oszukują, a ja nie mogę, ja mam bariery, ograniczenia. A jest zupełnie odwrotnie.
więcej na www.stacja7.pl
piątek, 17 maja 2013
Jedna Polska
To był pomysł, który stworzył Paczkę. Jednoczenie ludzi jako droga do pokonania biedy, nieszczęść i wykluczenia. Jak mówił Kuba Błaszczykowski: jeśli czujesz, że ktoś stoi za tobą i klepie cię po plecach, wiesz, że możesz wygrać. Od zawsze jestem przeciwko podziałom, przeciwko oskarżającym innych krzykom. Nie rozumiem, co z tego może wynikać dobrego. To znaczy wiem: krzykacze chcą coś zagarnąć dla siebie; nie pracą, ale krzykiem. Dla mnie jest jasne, że dużo bardziej opłacalne dla wszystkich jest poszukiwanie jedności. Współpraca buduje, niezgoda rujnuje. Spotkanie różnych ludzi zawsze jest twórcze. Rozwija horyzonty, pozwala inaczej popatrzeć na świat. Nawet napięcia, wynikające z różnic, mogą stać się inspiracją do genialnych pomysłów. Natomiast w zabarykadowanym domu nie myśli się twórczo. Myśli się o wrogach; ma się na myśli złe rzeczy. Takie myślenie powoduje stres, a stres na dłuższą metę paraliżuje kreatywność. Zwykle ludzie z genem konfliktu nie potrafią zbyt wiele wygrać. Potrafią tylko coś wyszarpać dla siebie. Ja się nie boję krzykaczy. Jako ksiądz pracujący na rzecz ubogich często spotykam się z krzykiem i agresją. Wielu ludzi wciąż uważa to za najlepszą drogę do sukcesu. Ja z nimi nie walczę. Z głupotą nie ma co walczyć. Robię swoje. Pasjonuje mnie jednoczenie ludzi. Mam wizję jednej Polski. SZLACHETNA PACZKA jest wcieleniem tej wizji. I co najważniejsze: działa! Ks. Jacek WIOSNA Stryczek http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1274219-jedna-polska.html
środa, 15 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
|