Menu

Ks. Jacek Stryczek

Ksiądz Jacek WIOSNA Stryczek - duszpasterz akademicki, duszpasterz ludzi biznesu. Pomysłodawca, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia WIOSNA. Znany z nowatorskich pomysłów ewangelizacyjnych, PR-owiec, promotor CSR. Ks. Jacek Stryczek od lat wychowuje i uczy mądrze pomagać innym kolejne pokolenia młodych duchem ludzi. Przez wiele lat był duszpasterzem akademickim w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Następnie prowadził duszpasterstwo dla studentów medycyny z Collegium Medicum. Od 2007 roku - Duszpasterz Ludzi Biznesu. Obecnie jego wychowankowie kształtują swoją duchowość i rozwijają się pod jego opieką we Wspólnocie Indywidualności Otwartych.

Kościół po Dniach

mr.przemek

Wciąż wiele osób jest pod wrażeniem Światowych Dni Młodzieży. Ich wyróżnikiem była niezwykłość pielgrzymów. Wszyscy byli fajni. Pozytywnie nastawieni, życzliwi, zorganizowani. Potrafili krzyczeć i śpiewać, by potem zamilknąć i słuchać ze zrozumieniem.

Warto zdać sobie sprawę, że to jednak było coś innego niż pielgrzymi na wcześniejszych spotkaniach z kolejnymi papieżami. Na ŚDM przyjechali niemal wyłącznie ludzie zaangażowani. W jakimś sensie można powiedzieć - elita młodego katolicyzmu. Dla mnie było to czymś niezwykle ważnym. Zwykle bowiem mówi się o Kościele źle. Tak wypada mówić. A Kościół, który ja znam, to właśnie środowisko formujące młodych ludzi. Generalnie, w Kościele wciąż i na różne sposoby formuje się i kształtuje ludzi. Sam jestem formatorem i wychowawcą. Od 1995 roku służę jako duszpasterz akademicki.

W „moim Kościele” trwa nieustanna praca nad sobą, nad zdolnością do współpracy, nad ulepszaniem świata. Specjalnie piszę o „moim Kościele”. Mam wrażenie, że w jakimś sensie chce mi się go czasem odebrać. Obecnie wielu osobom tak łatwo przychodzi przecież mówienie o złu w Kościele, że kiedy wracam do „mojego Kościoła”, to sam nie wiem, gdzie jestem. Tak, jakbym wracał do czegoś, co w sumie nie istnieje. Bo jest dobre, a Kościół jest zły (!). Piszę o tym nie w trybie skargi, ale raczej odbudowania poczucia własnej wartości.

Jest tak źle, że zacząłem mówić kazania o narastającym antyklerykalizmie. O wielu sytuacjach, w których różne osoby pozwalały sobie wylewać na mnie złość tylko dlatego, że jestem księdzem, że kojarzę się z Kościołem. Kojarzyć się z Kościołem - to dobrze, czy źle? Dzisiaj raczej to jest coś złego. Nie chcę się jednak z tym pogodzić. Przecież wiem od środka, jak wielka i dobra praca jest wykonywana w Kościele.

Czy powinienem napisać, że Kościół jest też sam sobie winien? To byłaby naturalna konsekwencja przypisania Kościołowi zła. Dla mnie właściwą drogą jest odbudowa tożsamości. Od wielu lat myślę o tym, czym jest w rzeczywistości Kościół. Ja w sobie tę nową tożsamość już znalazłem. Teraz czas, abyśmy to zrobili razem.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/kosciol-po-dniach,10508372/

Globalny Kraków

mr.przemek

Wreszcie!!! Kraków stał się pępkiem świata! Światowe Dni Młodzieży były przecież światowe. O taki Kraków walczyłem latami. I pisałem o nim wielokrotnie właśnie w tym miejscu.

Dla mnie Kraków ma w sobie dwie zupełnie różne odsłony. Jest, a może bardziej - był - miastem prowincjonalnym. W Krakowie trzeba było znać odpowiednich ludzi. Właściwie wszystko odbywało się w gronie znajomych. W efekcie ważniejsze było to, kto kogo zna, a nie to, co ktoś robi.

Prowincjonalność polegała na zadowalaniu się byle czym, byle było po znajomości. Z drugiej strony to właśnie w Krakowie wypada być genialnym. To przecież miasto Jana Pawła II i Wisławy Szymborskiej.

Nie umiem powiedzieć, dlaczego i skąd się ten geniusz wziął, ale dla mnie jest czymś namacalnym. I dlatego przez lata nie mogłem się pogodzić z bylejakością. Aż tu kiedyś idę na koncert w ramach Festiwalu Muzyki Filmowej i nie mogę uwierzyć w to, co widzę, słyszę i czuję. Jedyne, z czym mogłem porównać owo wydarzenie, to wspomnienie największych koncertów, na których byłem w Nowym Jorku i Chicago. Rozmach, fantazja, precyzja.

Krakowskie Biuro Festiwalowe zgromadziło ludzi, którzy zaczęli patrzeć na świat z perspektywy Krakowa jako centrum wszystkiego, co ważne. Niesamowite. Na koncert podjeżdżałem rowerem, mam do ICE ok. 1200 metrów. Mógłbym tam pójść w kapciach. I wchodzę, a tam świat, cały świat. A teraz ŚDM. Ludzie, którzy przyjechali do Krakowa, byli niezwykli. Przecież pielgrzymi, którzy się tu pojawili, to ludzie na co dzień zanurzeni w programach formacyjnych. Wolni, ale formowani i uformowani.

To dlatego w jednej chwili potrafili krzyczeć, a w następnej zamilknąć i słuchać. To nie była zbieranina przypadkowych osób, ale tych najfajniejszych. I oni super czuli się w Krakowie. I ja czułem się super wśród nich. Wielu z nas czuło się świetnie w sercu światowego katolicyzmu.

Ja cały czas wyobrażam sobie, że w Krakowie miało miejsce spotkanie idealistów z całego świata. Tu ich idealizm jeszcze bardziej się rozpalił i z tym płomieniem mogą wracać do swoich światów. By je przemieniać. Wracać z Krakowa. Globalnego.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/globalny-krakow,10483192/

Jestem dumny

mr.przemek

Zaczęły się Światowe Dni Młodzieży. Wsiadłem więc na rower. Rower jest super. Pozwala szybko - ale nie za szybko - przemieszczać się.

Ocierać się o rzeczywistość, dotykać jej. Objechałem na rowerze wiele miejsc. Wydawało mi się, że znam już Kraków. Jednak ten wypełniony pielgrzymami wydał mi się inny. Powiem wprost: piękniejszy. Niesamowite, jak się zmienił.

Przypominam sobie ŚDM z 1991 roku w Częstochowie. Była Jasna Góra, i tyle. Gdy nad ranem przyszedł czas na toaletę, pozostawało mi pukanie do drzwi w bloku. A Kraków wygląda niesamowicie.

Miałem okazję obserwować, jak przyjmują pielgrzymów z Włoch ludzie w Libiążu. Była nawet orkiestra górnicza. Super. Rowerem jeździłem też po Beskidzie Wyspowym. Akurat czekali na pielgrzymów.

Co tu dużo mówić. Jestem dumny z naszego kraju. Dumny z Krakowa, Libiąża i mieszkających w okolicy Mszany. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Myślę, że nie ma za wiele takich miejsc na świecie.

Czuję się trochę jak gospodarz, który zaprosił znajomych i widzi, że się dobrze czują. Znajomi? Tak!!! Mam od lat duszpasterstwo akademickie. Formuję młodych ludzi. A tu nagle widzę podobnie świadomych młodych ludzi, którzy zjechali się z całego świata. Niesamowite.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/jestem-dumny,10457736/

© Ks. Jacek Stryczek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci