Menu

Ks. Jacek Stryczek

Ksiądz Jacek WIOSNA Stryczek - duszpasterz akademicki, duszpasterz ludzi biznesu. Pomysłodawca, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia WIOSNA. Znany z nowatorskich pomysłów ewangelizacyjnych, PR-owiec, promotor CSR. Ks. Jacek Stryczek od lat wychowuje i uczy mądrze pomagać innym kolejne pokolenia młodych duchem ludzi. Przez wiele lat był duszpasterzem akademickim w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Następnie prowadził duszpasterstwo dla studentów medycyny z Collegium Medicum. Od 2007 roku - Duszpasterz Ludzi Biznesu. Obecnie jego wychowankowie kształtują swoją duchowość i rozwijają się pod jego opieką we Wspólnocie Indywidualności Otwartych.

CZERWONY – JEST, W OGÓLE

lukasz_pe

Czerwony opowiada o byciu i niebyciu, kolorach, relacjach, czy jest poza czy w, i co znaczy dla niego słowo „ulubiony”.

 

Czerwony [dalej Cz.] − Dzień dobry. Jestem Czerwony, ale właściwie zastanawiam się, czy ja jestem?

A − Czyli jesteś. Jesteś zatem kolorem, czyli niebytem, czy bytem, czyli czymś rozumnym?

Cz. − Najbardziej się czuję w ogóle kolorowy. Właściwie to zadałem sobie pytanie obecnie, jak jestem obecny?

A − Czyli sam się określasz?

Cz. − To jest tak, że myślę… i jestem w myślach.

A − A istniejesz w takim razie w odniesieniu do czy raczej poza?

Cz. − Ja bym powiedział, jak ja bym chciał w ogóle być… Tylko mam taką trudność, że nie wiem w ogóle, czy mi się chce… Ale też nie wiem, jak jest lepiej… Natomiast fajnie, że zaistniałem, i to jest chyba dla mnie najważniejsze: fajnie, że zaistniałem. Nie miałem takiego planu, ale jak to się stało, to poczułem się dobrze i być może w przyszłości mógłbym jeszcze być. Ale nie wiem, co się stanie, jak zniknę?

A − A jeśli istniejesz w odniesieniu do, to kogo lub co dookreślasz?

Cz. − Ja właśnie nie wiem, czy ja istnieję w odniesieniu do. Kiedy się zastanawiam nad tym, czy istnieję, to jestem tak naprawdę w tym, kto się zastanawia, istniejąc jako kolor, który jest częścią myśli i o którym nie można zapomnieć, jak się go już raz pomyśli.

A − Czyli raczej jesteś poza. To jaki jest wtedy twój punkt odniesienia?

Cz. − Tak. Uwielbiam być w ogóle poza i jak bym sobie miał wyobrazić taką przestrzeń do rozwoju, to chciałbym być poza, a najczęściej jestem w, i będąc w, wykorzystując tego, kto myśli kolorem, planuję, jak być poza.

A − To w takim razie kto cię ma lub z kim funkcjonujesz w relacji?

Cz. − Jakoś we mnie ten duch wolności sprawia, że nie chciałbym, żeby ktoś mnie miał. Mogę w kimś bywać, ale zaraz potem chciałbym zniknąć. Czy to jest możliwe? Ale równocześnie jeśli tam bywam, to być może to nie ten ktoś mnie ma, tylko ja go mam, i jak na niego wpływam, to sprawiam, że on jest taki, jak ja bym chciał.

A − Czyli funkcjonujesz w relacji?

Cz. − Jestem, jaki jestem wtedy, kiedy kogoś spotykam. Ale marzę o tym, żeby być również po spotkaniu. Na przykład jest pytanie: jeżeli ktoś mnie dostrzegł i ja u niego jestem, a potem on namaluje obraz, to czy ja jestem tylko w nim, czy jestem też poza?

A − A jeśli ktoś mówi, że jesteś jego ulubionym kolorem, to wtedy „jesteś” czy „jego”?

Cz. − Nie. Wtedy jestem „ulubionym” [śmiech]. Przecież to oczywiste. Ulubiony to jest w ogóle fajny stan. Jakbym miał wybrać z różnych stanów, to oprócz bycia „poza”, które jest może fajne, to „ulubiony” jest w ogóle najfajniejsze. Gorzej sobie radzę wtedy, kiedy jestem nielubiany. Bo nie rozumiem, po co ktoś mnie wpuścił, nie chcąc mnie potem polubić. Tym bardziej, że jestem fajny, że jestem czerwony.

A − A istniejesz realnie czy potencjalnie?

Cz. − Ja po prostu istnieję. Natomiast właśnie wokół tego, jak istnieję, toczy się nasza rozmowa. Pytanie: „czy realnie”, „czy potencjalnie” jest nieadekwatne. To mnie trochę obraża, ponieważ chcesz mnie zamknąć w formuły, które do mnie nie przystają. Ja jestem inaczej.

A − Czyli jednak zdajesz sobie sprawę ze swojego istnienia i potrafisz myśleć w tych kategoriach?

Cz. − Tak. Jakbym sobie nie zdawał sprawy z tego, że istnieję, to bym teraz nie odpowiadał. Nie byłbym w tym dialogu, który być może jest moją najlepszą formą istnienia. Bo być może ja nie istnieję w postaci „mam”, „mam czerwone”, tylko w postaci dialogu, interakcji.

A − A zdarza ci się powiedzieć: „Nie lubię czerwonego”? I co to wtedy znaczy?

Cz. − To prawda, że czerwony niejeden ma odcień i są takie odcienie, w których nie lubię występować. Trzeba to zrozumieć, ponieważ jako kolor mieszam się czasami z innymi kolorami, wtedy może to fatalnie wyglądać. Dlatego lubię dobrze dobierać sobie towarzystwo.

A − To jaki jesteś Czerwony − tak w ogóle?

Cz. − Ja jestem taki w ogóle głęboko czerwony, i to jest moją taką bardzo podstawową tożsamością, i niezależnie od tego, jak zafunkcjonuję, to ja w swojej tożsamości jestem głęboko czerwony.

A − Dziękuję za rozmowę, za wejście w dialog.

 

Z Księdzem Jackiem Stryczkiem rozmawiała Agnieszka Toczko-Rak.

Praca nad sobą

mr.przemek

W moim świecie praca nad sobą jest czymś tak naturalnym, że gdy moi znajomi zadali mi pytanie: co to jest i na czym polega - aż oniemiałem. Fajne pytanie otwierające na oczywistość, która może być nieoczywista. Spróbuję od początku.

Jako dorastający chłopak na różne sposoby próbowałem dowiedzieć się, jaki jestem, choćby rozwiązując testy psychologiczne. Wychodziły z tego różne rzeczy. Powiedziałbym, że „wychodziły” ze mnie rozmaitości.

Z wielu z nich nie byłem dumny. W jakimś sensie myślałem, że jestem skazany na siebie. Porównywałem się do innych i to powodowało jeszcze większe rozczarowanie sobą. Patrzyłem wtedy na siebie, jak na swoiste „więzienie”, jak na zadany zestaw uwarunkowań.

Przełom nastąpił po moim nawróceniu. Rozpocząłem regularną modlitwę, najczęściej była to adoracja, na której szukałem u Boga nowego sposobu postrzegania siebie. Pojawiał się też we mnie pomysł na to, aby kończyć modlitwę postanowieniami. Mniej więcej chodziło to, aby zrobić coś, czego do tej pory nie robiłem. Nauczyłem się planować dość proste postanowienia, choćby odmówić Anioł Pański w południe, nie jeść i nie pić w wyznaczone godziny czy robić pompki.

Początkowo było ciężko. Wydawało mi się, że nie da się mnie zmienić. Potem coś drgnęło. A w końcu okazało się, że potrzebuję około dwóch lat, by przepracować wszystkie sfery swojego życia. Po zrobieniu pierwszego „kółka” popatrzyłem na siebie na nowo. Wciąż nie było dobrze, ale już lepiej. Przede wszystkim jednak wiedziałem, że mogę coś zmienić.

Od tamtej pory wiele razy „zrobiłem kółko”. Jestem przyzwyczajony do zmieniania siebie. Jest to dla mnie rodzajem sportu. Zacząłem też inaczej patrzeć na siebie (i innych). Nie przez pryzmat więzienia, ograniczeń, ale raczej tworzywa i twórczości. Wiem, że jak chcę, to mogę się zmienić.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/po-godzinach/a/praca-nad-soba,10356404/

© Ks. Jacek Stryczek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci