| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
wiosna wiosna wiosna wiosna wiosna
piątek, 18 maja 2012
Globalna praca

W ciągu ostatnich kilkunastu lat na rynku pracy zmieniły się dwa kluczowe aspekty: zawsze ktoś może coś zrobić taniej; oraz: zawsze ktoś może wymyśleć coś lepszego.

Pierwszego przypadku nie zauważyli na przykład Amerykanie. Przestali produkować (czyli pracować), a dalej kupowali (od Chińczyków). W takiej sytuacje budżet nie mógł się domknąć. Dzisiaj jest to problemem całego Starego Świata. Ludzie dalej chcą kupować, ale nie mają już nic do roboty. Nawet, jeśli coś produkują, jest to za drogie. Dlatego właśnie w naszych czasach wielką głupotą okazuje się działanie wielu związków zawodowych i ludzi o tzw. prospołecznym podejściu.

Innymi słowy, każdy się ucieszy na myśl, że może zarabiać więcej, za mniej pracy. W tle jest oczywiście firma, czy też jej właściciel – jako podmiot wyzyskujący. A może nawet nie – może po prostu ma dać, bo inni chcą. Tyle tylko, że nawet u nas widać, jak firmy migrują po Europie, by obniżyć koszt produkcji. Zmieniają też lokalizacje w Polsce. Teraz koszt produkcji nie jest porównywalny z sąsiadem, ale z producentem z Chin, Tajwanu czy Indii. My tych sąsiadów widujemy w telewizji. Tylko jeszcze nie dowierzamy, że są naprawdę blisko.

Globalizacji już nikt nie zatrzyma. Po pracy zasiadamy przy komputerze i szukamy produktów w internecie, nie ograniczając się miejscem zamieszkania. Lubimy kupować tanio. Nie zawsze lubimy produkować tanio. To nie jest mój pierwszy felieton na ten temat. Na temat głupoty. Dzisiaj w Polsce na drugim planie jest historia i zdobyte przywileje. Dzisiaj trzeba tworzyć historię i na nowo wygrywać. Globalizacja – to też możliwe tsunami. A jeśli chodzi o zarobki, jest tylko jeden sposób, by było lepiej. Trzeba mieć lepsze pomysły niż inni. Kreatywność i pracowitość – to najlepsze strategie przetrwania.

Ks. Jacek Wiosna Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1222795-globalna-praca.html 

poniedziałek, 14 maja 2012
piątek, 11 maja 2012
Patriotyzm

Grekom nie opłaca się uruchamiać biznesów w Grecji. Wolą na Cyprze. Nie opłaca się, ponieważ system jest skorumpowany, a urzędnicy robią wszystko, aby skorzystać ze swojego urzędu. Czy te proste stwierdzenia wiążą się państwu z patriotyzmem?

W Polsce wciąż jeszcze padają wielkie słowa na temat ojczyzny, przede wszystkim w kontekście historycznym. Wielu Polaków jednak już ich nie słyszy. Nie są nastawieni na przeszłość, ale raczej na tu i teraz, a nawet na przyszłość.

Można nad tym płakać, ale można po prostu zacząć mówić o tym, czym jest patriotyzm dzisiaj. Przykład: miłość do Ojczyzny mogłaby się zamienić na miłość do współobywateli. Czyli postawę: pomogę Ci. Możesz mi zaufać. Chodzi o prostą, codzienną życzliwość.

Z innej strony. Urzędnicy są emanacją państwa polskiego. Czy w dniu święta konstytucji nie powinny padać słowa i deklaracje odnośnie służby publicznej?

Może należałoby zrobić doroczną analizę, czy finansowane przez społeczeństwo zastępy urzędników pomagają w rozwoju polskiemu społeczeństwu, czy przeszkadzają.

Marzy mi się, że w atmosferze patriotyzmu rozpocznie się debata na temat możliwości rozwoju dzieci w polskim społeczeństwie. Od dawna wiemy, że szkoła się reformuje, ale czy jest „lepszym okresem życia” dzieci i młodzieży? Od wielu lat nie słyszałem na ten temat żadnego komentarza!!!

I jeszcze jedno. Czy w Polsce kocha się polski biznes? Czy w duchu patriotyzmu ktoś podejmuje się stworzyć dobre fundamenty prawno-urzędowe, by można było sprawnie radzić sobie samemu? Podzielę się z państwem moim odczuciem: z coraz większym zdumieniem patrzę na tych, którzy wspominają przeszłość, a nie rozumieją patriotyzmu dzisiaj.

Ks. Jacek Wiosna Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1221586-patriotyzm.html 

poniedziałek, 07 maja 2012
piątek, 04 maja 2012
Święta i pracy

Postęp musi być. Kiedyś ludzie błagali, aby dać im pracę. Domagali się godziwych warunków pracy. Dzisiaj mają masę możliwości: mogą zmieniać pracę, mogą wyjeżdżać, mogą zakładać biznesy. Jednak w najnowszej, postępowej wersji, domagają się pieniędzy bez pracy.

Trudno oceniać poszczególne osoby, ale część polskiego społeczeństwa zaczyna się wpisywać w "europejski trend” – "chcemy mieć”. Brzmi to zupełnie jak kaprys pięciolatka. On też chce mieć i nie rozumie, dlaczego nie ma. Zawsze wydawało mi się, że odpowiedzią na kryzys powinna być jeszcze cięższa praca. Kiedyś to było prostsze. Jeśli był nieurodzaj, ludzie wiedzieli, że muszą oszczędzać, żeby wystarczyło na następny rok. Podejmowali też dodatkowe działania, by przetrwać. Nikt nie liczył, ile godzin dziennie pracuje. Liczyła się każda para rąk. Miałem szczęście spędzać wiele swoich wakacji na wsi i normalnie z wszystkimi pracować. Praca była rzeczą świętą. Święta – przerwą w pracy. Dlatego nie za bardzo rozumiem najnowsze trendy: praca jako zagrożenie. I wariant na miarę XXI wieki: chcemy kołaczy bez pracy. Muszę jednak powiedzieć, że nie dla wszystkich kryzys jest okazją do krzyku.

Chodzę po górach i dawno nie widziałem, aby ktoś zbierał gałęzie (rozumiem, na opał). Ostatnio jednak coraz częściej mijam przygotowane stosy patyków. W tym całym zamieszaniu są ludzie, którzy nie krzyczą, ale starają się przetrwać. Czy ja dobrze rozumiem przesłanie Jana Pawła II, że praca niejako tworzy człowieka?

Ks. Jacek Wiosna Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1220516-swieta-i-pracy.html 

piątek, 27 kwietnia 2012
Duchowość na wolnym rynku

Ponad 10 lat temu podjąłem decyzję, aby z moją duchowością wejść na wolny rynek. Byłem wtedy duszpasterzem akademickim u św. Anny i moje nastawienie, aby pomagać sprawiało, że od rana do wieczora oblegali mnie ludzie.

Bywało, że przez miesiąc nawet nie wychodziłem na ulicę św. Anny i całe moje życie toczyło się w obrębie Kolegiaty Akademickiej. Pomyślałem wtedy, że coś jest nie tak. Że mówię o ideałach do ludzi, którzy co prawdą są ze mną, ale za chwilę wychodzą na zewnątrz, muszą tam przetrwać. A ja jestem w świecie, w którym pojawiają się tylko ci, którzy są do mnie dobrze nastawieni. W swoistym ciepełku. Głupia sprawa. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, by sprawdzić moją duchowość na wolnym rynku. Przekonać się, czy moje ideały działają wśród dobrych i złych ludzi, w atmosferze rywalizacji. Emanacją tej decyzji był pomysł na założenie Stowarzyszenia WIOSNA.

Gdy niedawno dostałem nagrodę Polskiej Rady Biznesu, było to dla mnie swoiste potwierdzenie, że dobrze wybrałem. I nie jest prawdą stwierdzenie, że ludzie wierzący mają gorzej na wolnym rynku. Że nie ma tam miejsca dla idealistów. Wręcz odwrotnie: myślę, że znajomość Ewangelii daje mi przewagę konkurencyjną.

Odczuwam wewnętrzny przymus, by powiedzieć skąd się to wzięło. Sam przecież tego nie wymyśliłem. Dzisiaj nie tylko wierzę w duchowość na wolnym rynku, ale wiem, że działa. I muszę to powiedzieć publicznie: dziękuję Bogu.

Ks. Jacek Wiosna Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1219750-duchowosc-na-wolnym-rynku.html 

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Bóg, który wygrywa (nagroda im. Jana Wejcherta)
sobota, 21 kwietnia 2012
Komunijny biznes

Temat szalenie życiowy. Coraz więcej osób pyta mnie, co kupić dziecku na komunię. A dziennikarze – co się kupuje na komunię oraz dlaczego tak dużo i tak wystawnie.

Rzeczywiście, ostatnimi czasy wszystko jest konsumpcją, więc i komunia to przede wszystkim wydatki. Ubrania komunijne (chyba szczególnie chodzi tu o sukienki), przyjęcie i prezenty. Całość przypomina mi śmieszność współczesnych świąt Bożego Narodzenia. Wszyscy tak się przygotowują i tyle kupują prezentów, że tylko jakimś cudem mogą się spotkać przy wigilijnym stole.

Niedługo będzie tak: w czasie komunii tylko cudem będzie można spotkać Boga. Wiadomo, są pieniądze do wydania, więc pojawia się oferta. Niestety, są też ofiary tej komercjalizacji. Dzieci w tym wieku są szalenie wrażliwe. Szczególnie jeśli „obsypane prezentami dzieci” śmieją się z biedaków. Z tego, co wiem, jest to nagminne i tylko ciężka praca wychowawcy (nawet nie księdza) może uchronić biedniejsze dzieci od poniżania.

Jest też konflikt wewnętrzny dziecka, które na katechezie słyszy o ideałach, o Bogu, a w domu tego nie ma. Obserwuję pewną prawidłowość: im słabsza wiara rodziców, tym bardziej z komunii robi się wesele. Dziecko słyszy na lekcji religii: nie pożądaj; a w domu – pożądaj (prezentów i wystawności).

Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że nie wszystko jest na sprzedaż. Komunia (z dużej litery!!!) w wieku dziewięciu lat wynika z niezwykłej wprost wrażliwości dzieci na ideały. A też ogromnego poczucia sprawiedliwości i wręcz perfekcyjnego zrozumienia przykazań. Więc – wszystko jest ważne, ale jednak są rzeczy ważniejsze .

Warto mieć hierarchię wartości.

Ks. Jacek Wiosna Stryczek

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/po-godzinach/felietony/wiosna-biznesu/1218633-komunijny-biznes.html 

czwartek, 19 kwietnia 2012
62 razy

Generalnie dzielimy się na dwie kategorie ludzi: tych, którzy muszą na wszystko zapracować i tych, którym się należy.

Ja jestem w tej pierwszej grupie. Praca, praca, praca. Na szczęście, wymyśliłem sobie takie podejście do pracy, ze praca mnie rozwija. Jednak, w związku z tym, nie za bardzo umiem prosić. A Stowarzyszenie WIOSNA,  którym zarządzam, utrzymuje się w dużej mierze z darowizn.  W efekcie, jeśli ktoś mi już zaufa i powierzy swoje pieniądze, mam w sobie ogromne poczucie odpowiedzialności.  Nie chodzi mi tylko o to, jak dobrze wydać te pieniądze (czyli niskie koszty). Chodzi o to, jak je pomnożyć. Zupełnie tak, jak w opowieści o talentach: ile razy pomnożyłeś. Więc, niedawno policzyliśmy nasza efektywność.

I jestem dumny. Okazało się, ze cała wartość społeczna projektu SZLACHETNA PACZKA, to 114 mln zł. Oznacza to, że każdą powierzoną nam złotówkę pomnożyliśmy 62 razy. W tej ogromnej sumie (114 mln) liczymy zarówno wartość pomocy materialnej, jak również wartość zaangażowania społecznego prawie 200 tys. ludzi, darczyńców i wolontariuszy. W końcu po to istnieje Wiosna, by pomagać tym, którzy chcą mądrze pomagać.

Więc jeszcze raz: każdą złotówkę pomnożyliśmy 62 razy. Idea pomnażania dobra była we mnie od początku mojej działalności społecznej. Duchowość, plus wiedza biznesowa i zupełnie sportowe podejście, by zawsze być najlepszym.  Właśnie mija 10 lat, od chwili, w której postanowiłem sprawdzić swoją duchowość na wolnym rynku. Nie ukrywam swojej wewnętrznej radości, patrząc na owoce. Polecam się Państwu: Stowarzyszenie WIOSNA KRS 00 00 05 09 05.

ks. Jacek WIOSNA Stryczek

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26